Strona główna » Antyhelołyn – rzutem na taśmę

Antyhelołyn – rzutem na taśmę

Miało być miesiąc temu, ale będzie dziś, w ostatni dzień listopada, dzięki przypomnieniu Gamasutry. 

gra-komputerowa-graveyard

W Graveyard grasz staruszką albo – jak chcą autorzy – grasz rolę staruszki. Prowadzisz ją przez cmentarz. Wolno, bardzo wolno. Z trudem się porusza, podpiera laską, nic nie da się przyspieszyć. Gdy w końcu babcia usiądzie na ławce, słuchasz razem z nią piosenki. Możesz posiedzieć tam dłużej lub odprowadzić ją do bramy. Koniec dema. 

Pełna wersja kosztuje pięć dolarów. Autorzy uprzedzają, że zawiera tylko jeden „bonus”: śmierć starszej pani. I co najważniejsze, genialne i absolutnie re-we-la-cyj-ne: gdy załadujesz grę ponownie, ona nadal nie żyje. Jak w życiu, nie jak w grze.

Gra to czy nie gra? Autorzy wolą mówić o dziele sztuki albo doświadczeniu (experience). Chcą, byśmy Graveyard przeżyli, a nie grali w niego. Wydaje mi się, że nawet jeśli to zjawisko wymyka się definicjom, to właśnie rozpatrywane jako gra oddziałuje najsilniej. Zresztą o to chyba chodziło, skoro Michaël Samyn pisze:

 The Graveyard parodies or criticizes certain well-established game concepts. In many games, death is simply a temporary game state, a way for the game to express your failure. (…) We were motivated by this shocking disregard for the meaning of death to make something that explores this concept more deeply. Not just your own death but also how we live our lives among people who will die or have died. Death is a fascinating part of life.

To prawda, w grach śmierć to zwykle stan przejściowy albo symbol porażki. Tymczasem to może niekoniecznie fascynująca, ale na pewno bardzo ważna część życia.

Następny projekt (The Path) autorów zapowiada się bardziej kolorowo.

W mijającym tygodniu Gamastura opublikowała też niezmierne ciekawy artykuł o kulisach powstawania klasycznej przygodówki The Last Express.

A wracając do Gamasutrowego Postmortem Cmentarza – wreszcie ta rubryka doczekała się adekwatnego tytułu. Powinni byli to dać na helołyn.

Ciąg dalszy

 

Podobne wpisy

  • Coś dobrego w dziwnym życiu

    Dźwięk budzika wyrywa bohaterkę ze snu.  Dostępna czynność: „drzemka”. OK, pozwalam jej wyłączyć brzęczyk.

  • Nędznicy i barbarzyńcy

    Pomysł jest prosty i niedrogi w realizacji. Łączy się gotowe elementy – fabułę, obrazy i muzykę – dostępne w zasobach public domain. Otrzymujemy w sumie interaktywny kolaż powstały na drodze artystycznego recyklingu..

  • Jak połknęłam stary haczyk

    Prowadzę samochód w nocy, mam kraksę, w efekcie ląduję przed bramą… jakże by inaczej: cmentarza. Wchodzę, brama się zatrzaskuje…

  • Spacer po łazienkach

    Zwraca uwagę armatura w złocie i srebrze, a przede wszystkim zauroczyły mnie kafelki z plasteliny, mimo że fugi nie zawsze trzymają pion. …

  • A planety szaleją

    …skąd wzięły się analogie na okładkach i kto zsynchronizował pozycję zegarów na planecie…

  • Pocztówki z przyszłości

    Aisha pisze z Brighton, że z obawy przed terroryzmem i w trosce o powszechne bezpieczeństwo w całym kraju wprowadzono godzinę policyjną. Państwo troszczy się o obywateli, monitorując ich życie, kontrolując wszystkie poczynania, cenzurując internet i media. ..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *