Little Inferno – gaworzenie gier
Kto jeszcze nie poznał Little Inferno, powinien czym prędzej nadrobić zaległości, najlepiej bez słuchania cudzych opinii. Lekturę tego artykułu też odradzam, choć mam nadzieję, że nikt nie posłucha.
Kto jeszcze nie poznał Little Inferno, powinien czym prędzej nadrobić zaległości, najlepiej bez słuchania cudzych opinii. Lekturę tego artykułu też odradzam, choć mam nadzieję, że nikt nie posłucha.
Odwiedzamy Egipt w czasie wojny domowej. Aleksandria jest polem walki między Kleopatrą a jej bratem-małżonkiem Ptolemeuszem. Wskutek zamieszek ucierpiała latarnia na Faros, a w zdewastowanej Bibliotece Aleksandryjskiej panoszą się krokodyle.
Czy Downfall to bezsensowne epatowanie makabrą, czy może jednak za świadomie wybraną formą kryje się głębsza treść? Odpowiem od razu: kryje się, świadoma i głębsza, a nawet głęboko ukryta.
Still Life 2 to pułapka, w którą wpadłam bez ostrzeżenia. Niezbyt ciekawe demo, dalekie od entuzjazmu recenzje, powszechne narzekania na forach – nic nie wskazywało, że czeka mnie parę dni wyjętych z życia.
Na początku bohater jest zmęczony. To schemat znany z westernów i filmów policyjnych, gdzie czasem w punkcie wyjścia jakiś stary glina lub szeryf po przejściach marzy tylko o tym, by zaszyć się gdzieś z dala od świata i w spokoju pójść na ryby.
To chyba jakiś straszny horror – ostrzegał Redaktor z nadzieją, że krucha i znana z wrażliwości kobieta nie poważy się recenzować tej gry. – Nie bój nic, dam radę – nie pozwoliła się zastraszyć dzielna recenzentka.