Przygody Adama Greene’a to klasyka komputerowego drzewołażenia. W Lost Secret of the Rainforest olbrzymie drzewo jest siedzibą, a zarazem personifikacją dobrego ducha deszczowego lasu o imieniu Forest Heart. W potężnym pniu można znaleźć ukryte wejście do jego siedziby.

Drzewo umiera, a duch wezwał małego Adama, by znalazł zdrową sadzonkę – zaczątek nowego życia.
Po drodze odwiedzi zatopiony las, coś na kształt Mystowego Channelwood (gry ukazały się równolegle w 1993 r.).

Przez pomyłkę okaże się też nieproszonym gościem na wierzchołku drzewa.

Zabawa w Lost Secret of the Rainforest (więcej) prowadzi do niewesołych refleksji. Byłabym spokojniejsza o przyszłość świata, gdyby współczesne dzieciaki wolały grać w coś takiego zamiast taplać się w szambie. Może kiedyś powstanie dla nich remake z nowoczesną grafiką. Tylko czy żądne krwi młode wilczki będą jeszcze umiały cieszyć się ze skanowania ecorderem roślinek i zwierzątek?
Mam nadzieję, że przesadzam, bo inaczej…
