Strona główna » Still Life 2: Wielki Manipulator

Still Life 2: Wielki Manipulator

Still Life 2 to pułapka, w którą wpadłam bez ostrzeżenia. Niezbyt ciekawe demo, dalekie od entuzjazmu recenzje, powszechne narzekania na forach – nic nie wskazywało, że czeka mnie parę dni wyjętych z życia. A tymczasem od gry nie sposób się oderwać.

victoria-mcpherson-in-still-life-2

Wśród malkontentów przeważają rozczarowani sequelem zwolennicy pierwszej części Still Life. Trudno się im dziwić; poza tytułem gry łączy jedynie postać Victorii McPherson – agentki FBI tropiącej seryjnego mordercę. Są dziełem różnych zespołów deweloperskich, reprezentują odmienne typy rozgrywki i style grafiki. Część pierwsza była atrakcyjna wizualnie, zawierała różnorodne lokacje, bogatą galerię postaci, dynamiczne wstawki filmowe, a nawet… pieczenie świątecznych pierniczków.

Akcja części drugiej toczy się w opuszczonym domostwie, gdzie pojawia się zaledwie parę osób, a gracz ma prawo czuć się osamotniony i zdany tylko na siebie. Ma za to pełne ręce roboty, bo o ile „jedynka” przypominała interaktywny film, w Still Life 2 dostajemy samą esencję gry przygodowej: zagadki i fabułę. Problemów do rozwiązania jest mnóstwo, a motywacja do działania wyjątkowo silna, bo fabuła wciąga jak dobry dreszczowiec.

paloma-na-ganku-still-life-2

Victoria McPherson rusza na pomoc reporterce telewizyjnej Palomie Hernandez, porwanej i więzionej przez „mordercę ze wschodniego wybrzeża”. Jeszcze nie wie, że w ten sposób przyjmuje rolę marionetki w precyzyjnie wyreżyserowanym spektaklu. O tym, że obie są pionkami w grze mordercy, pierwsza przekona się Paloma. Na początek psychopatyczny reżyser przygotował dla niej kilka zadań opartych na schemacie escape the room. Gdy uda jej się wydostać z jednego pomieszczenia, w następnym napotyka kolejne pułapki i przeszkody. Wielki manipulator bawi się nią jak kot myszą, obserwując swą ofiarę przez system kamer i z okrucieństwem komentując jej poczynania.

Spacer po polu minowym

Typowy gracz przygodowy, który zazwyczaj nie lubi się śpieszyć ani „ginąć”, znajdzie tu wiele powodów do narzekań. Szczególnie będą mu przeszkadzały liczne „czasówki”, np. gdy w ciągu minuty trzeba znaleźć antidotum lub uciec przed niebezpieczeństwem. Później z pewnością zirytuje go nieprzyjemna sekwencja przypominająca dosłownie i w przenośni spacer po polu minowym. Bardzo to wszystko frustrujące i trudno czuć się w tych okolicznościach komfortowo. Ale kto powiedział, że ma być przyjemnie? Jeżeli decydujemy się na grę w konwencji survival, musimy zaakceptować typowe dla niej środki, trzymające w napięciu i pogłębiające poczucie osaczenia. Gwoli ścisłości należy dodać, że zadania czasowe nie zawierają elementów zręcznościowych, trzeba tylko szybko znaleźć właściwe wyjście z sytuacji.

inwentarz-zestaw-fbi

Gdy inicjatywę przejmuje (albo jej się tak zdaje…) agentka FBI, wchodzimy w tryb dochodzenia. Na tym etapie to Victoria otwiera kolejne drzwi, tyle że od zewnątrz, szukając śladów Palomy. Ciekawie jest przyglądać się, jak próbuje zrekonstruować przebieg wydarzeń, które poznaliśmy wcześniej. W inwentarzu mamy już podręczne laboratorium kryminalistyczne rodem z CSI oraz parę gadżetów elektronicznych, które posłużą do odblokowania opieczętowanych hasłem komputerów lub kodowanych zamków. Ta faza gry wymaga też interakcji z przybywającymi na miejsce postaciami oraz konsultacji telefonicznych, głównie ze starą znajomą, Claire. Na razie Victoria kieruje się poczuciem obowiązku (nigdy nie przepadała za wścibską dziennikarką), ale ja zdążyłam się już emocjonalnie zaangażować w sprawę i nie pozwolę jej spocząć.

Still Life 2 – taniec marionetek

still-life-2-jasne-pomieszczenie

Ostatnia faza rozgrywki jest napięta, dramatyczna i obfituje w niespodziewane zwroty akcji. Na tym etapie już wiadomo, że wszyscy są marionetkami w rękach wielkiego manipulatora. Chodzi o to, by odkryć jego twarz oraz doprowadzić do konfrontacji, no i co najważniejsze – by przetrwać. Victoria traci chłód i dystans, zwłaszcza że wracają wspomnienia z niedalekiej przeszłości, gdy znalazła się w podobnej sytuacji.

Poza intrygującym scenariuszem ważną rolę w utrzymaniu napięcia i podkreśleniu emocji pełni muzyka. Tutaj to zaledwie kilka motywów, oszczędnie dozowanych i doskonale podkreślających charakter gry. Mam tu na myśli oryginalne kompozycje ze Still Life 2, a nie utwory brzmiące w niektórych pomieszczeniach jako tło. Te ostatnie stanowią kontrast, czasem nawet humorystyczny (np. Chopin w kuchni).

morderca-manipuluje-paloma

„Przytłaczający obraz, strasznie ponure barwy” – ten komentarz Victorii można odnieść do wizualnej strony Still Life 2. Trójwymiarowa grafika jest przestarzała technicznie, brzydka, niekiedy niefunkcjonalna. Animacja postaci nieporadna, lokacje i zapisy gry długo się ładują. Z brzydoty nie robię zarzutu, bo nie o rozkosze eksploracji obskurnych pomieszczeń tu chodzi. Gorzej, że w ciemnych lokacjach szczegóły stają się nieczytelne, co utrudnia rozwiązanie zagadek. Głównie o to mam żal do gry, że zanim wpadłam na pomysł, by rozjaśnić ekran, zdążyłam utknąć z powodu ciemności i zajrzeć do solucji.

Mieszane uczucia

Nie mam pretensji o kody, do których zabrakło wskazówek naprowadzających, bo choć trudne, są możliwe do rozszyfrowania. Powszechnie krytykowany limit 16 pól w inwentarzu uznaję za dodatkowe zadanie logiczne, a tych w przygodówce nigdy za wiele. Dobrze rozumieją to twórcy, którzy przygotowali nawet specjalną zagadkę pocieszenia na deser. Co ważne w tego typu rozgrywce, w finale czeka nas wyraźnie zaznaczony i emocjonujący punkt kulminacyjny. Po nim nastąpi jedno z dwóch różnych zakończeń: przegrana lub… zwycięstwo mocno doprawione goryczą.

vicoria-and-paloma

Gdy zastanawiam się nad oceną, serce gracza walczy z rozumem recenzenta. Jeden skrupulatnie wylicza wady, a drugi tak dobrze się bawił, że wszystko wybacza. Gdy pierwszy dumał nad punktacją, drugi zaczął grać od nowa. Sprawdza teraz, jak się gra wiedząc, kto nami manipuluje. A skoro tak, to niech on się podpisze pod tekstem.

Recenzja pierwotnie opublikowana przez serwis Technopolis 21.01.2010.

Podobne wpisy

  • The Westport Independent

    Nowa władza wzięła się za porządki w mediach. Zapragnęła im przywrócić niezależność i obiektywizm, dla dobra narodu oczywiście. W ramach „odpartyjnienia” nałożyła obowiązek przynależności do prorządowego stowarzyszenia dziennikarzy, zakazała krytyki partii i prezydenta.

  • Pocztówki z przyszłości

    Aisha pisze z Brighton, że z obawy przed terroryzmem i w trosce o powszechne bezpieczeństwo w całym kraju wprowadzono godzinę policyjną. Państwo troszczy się o obywateli, monitorując ich życie, kontrolując wszystkie poczynania, cenzurując internet i media. ..

  • Ludzie są dziwni

    W pierwszym odcinku nie wystąpiła ani jedna feministka. A przydałoby się, bo niektóre dziewczęta z Akademii Blackwell to ewidentny materiał na kobiety typu bluszcz.

  • Pochwała zwyczajności

    Przy piątej grze z cyklu udało mi się wreszcie oderwać od maratonu z Carol Reed i zrobić przerwę na (auto)refleksję. Próbuję sobie odpowiedzieć, na czym właściwie polega ich tajemnica. …

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *