Strona główna » Consumite furore

Consumite furore

Gra Phantasmagoria budzi mieszane uczucia. Na początku zniechęca obraz. Na dużym ekranie prezentuje się fatalnie, dopiero w zmniejszonym okienku da się oglądać. Potem drażni interfejs i czerwony kursor – jedyny sposób interakcji z otoczeniem. Następnie zaczyna się popis kiepskiego aktorstwa w wykonaniu Victorii Morsell. Jej Adrienne irytuje do bólu; ta płytka, naiwna blondynka uznaną pisarką? Gdy mąż biedzi się nad remontem łazienki, ona snuje się po domu, mizdrząc do każdego napotkanego lustra (a sporo ich tutaj), zamiast mu pomóc lub chociaż przygotować kanapki. Że też on ma do niej cierpliwość…

Nawet natura jest wynaturzona

Nie wiadomo kiedy wszystko wywraca się do góry nogami – zarówno w świecie gry, jak w jej odbiorze. Już nie widać paseczków na ekranie, tylko pełną uroku grafikę. Dziś nie robią wielkiego wrażenia scenki filmowe, które piętnaście lat temu były kosztowną innowacją i wywołały entuzjazm publiczności. Jednak komputerowo wykreowane tła wciąż zachwycają. Czy tylko nas, sentymentalnych weteranów? Możliwe, choć moim zdaniem sceneria Phantasmagorii opiera się próbie czasu. Ekstrawagancka architektura, przestylizowane wnętrza, dziwaczne budowle w typie folies w otoczeniu domostwa, nienaturalnie powyginane gałęzie drzew… Nawet natura jest tutaj wynaturzona.

adrienne-w-ogrodzie

Na tym tle Adrienne, z całą swoją sztucznością i niemal dziecięcą naiwnością, wydaje się całkiem na miejscu. Aktorce należy współczuć; ona wcale nie widziała dekoracji, grając na tle niebieskiego ekranu (co widać w filmie) i korzystając jedynie z umownych rekwizytów. Zważywszy na rozmach produkcji i ponad 500 stron scenopisu, męczyła się tak przez wiele dni zdjęciowych. Roberta Williams zastrzega się w wywiadach, że była to jedyna rola nie obsadzona przez nią osobiście. Dodaje dyplomatycznie, że całkowicie akceptuje wybór tej aktorki.

Co się stało siódmego dnia

Do pewnego momentu (w ułamkach: przez 6/7 rozgrywki) napięcie budowane jest tak umiejętnie, że można się porządnie przestraszyć. Na tym etapie skojarzenia z The Shining są uzasadnione nie tylko ze względu na podobieństwo sytuacji, ale także zastosowane tu środki. Najpierw niepokoi samo otoczenie, niekonwencjonalna architektura i dekoracje, potem odtwarzane na podstawie listów i rozmów strzępy tragedii sprzed lat. Później pojawiają się mocniejsze akcenty – drastyczne wizje zbrodni z przeszłości. Jednocześnie daje się zaobserwować zmiana w zachowaniu męża bohaterki, którą zgodnie z regułami gatunku ona sama dostrzeże ostatnia.

adrienne-and-greenhouse

Akcja obejmuje siedem dni, co dla większości odbiorców rozpada się na 6+1, bo ostatni rozdział budzi największe kontrowersje. Wedle jednych pierwsze sześć dni nudzi, a dopiero finał ekscytuje. Oprócz laików znudzonych „typowo przygodowym chodzeniem i klikaniem” w tej grupie znajdują się również niektórzy znawcy gatunku (Ray Ivey, Andrea Morstabilini). Ray pisze o jednym z najbardziej emocjonujących zakończeń gier w historii. Andrea tak bardzo przeżywał finałową sekwencję, że musiał przerywać rozgrywkę, by wrócić na chwilę do rzeczywistości. Nie potrafię im uwierzyć. Bardziej do mnie przemawiają recenzje duetu Rosemary&Gordon z Quandary czy przygodoskopowego Davero.

gra-komputerowa-phantasmagoria

Kulminacja czy eskalacja kiczu

W rozdziale siódmym nastrój grozy pryska. Zaczyna się groteskowa komedia, totalny grindhouse i masakra śmiercionośnym wahadłem (powierzchowne nawiązanie do Poego). David Homb nie ma charyzmy Jacka Nicholsona, może dlatego jego śmiech jest zaraźliwy, bardziej błazeński niż upiorny. Nieuchronna powtarzalność egzekucji bohaterki prowadzi do absurdu. Można się tym bawić, ale nie sposób emocjonować.

Jednocześnie następuje eskalacja kiczu, który wcześniej nie przeszkadzał w odbiorze.  Przejawiał się w przesadnej malowniczości scenografii, przesłodzonej sielance małżeńskiej na wstępie, zamiłowaniu do gadżetów (talizmany itp.) czy typowych dla horroru elementach tzw. kiczu kwaśnego, związanego z instynktem śmierci (w tym moja ulubiona mówiąca czaszka). Natomiast w finale następuje to, co niemodny dziś Abraham Mole nazwałby kumulacją. Nagromadzenie środków atakujących wrażliwość odbiorcy w takim natężeniu, że wywołuje efekt odwrotny od zamierzonego. Co śmieszy, przestaje straszyć.

gra-komputerowa-phantasmagoria

Fagoty z przymrużeniem oka

Gra Phantasmagoria ma wielu zagorzałych zwolenników, akceptujących ją bez zastrzeżeń. Co ciekawe, nawet autorzy krytycznych recenzji po zmieszaniu jej z błotem przyznają zwykle, że właściwie grało im się świetnie. Nie jestem tu wyjątkiem. Sześć pierwszych rozdziałów to całkiem niezła gra, której główną wadą jest ograniczona interaktywność, częsty grzech gier filmowych. Na zawsze kojarzyć mi się z nią będzie muzyka Marka Seiberta, a szczególnie motyw przewodni Consumite furore. Patos kompozycji wraz z podniosłym tekstem łacińskiej inkantacji doskonale wpisują się w estetykę kiczu, co podobnie jak cała gra – z lekka śmieszy. Stupięćdziesięcioosobowy chór usiłuje mnie przestraszyć, lecz fagoty sygnalizują horror z przymrużeniem oka.

phantasmagoria-adrienne-przy-oknie

Gdy pudełka z Phantasmagorią leżały na półkach naszych sklepów, wzgardziłam nią, bojkotując drastyczną zawartość. Z dzisiejszego punktu widzenia trudno zrozumieć, dlaczego akurat scena gwałtu – a dokładniej brutalnego seksu małżeńskiego – spowodowała tyle szumu i zakaz wydania gry np. w Australii. Scena jest mocna, ale ma swoje głębokie uzasadnienie w scenariuszu. Nie razi tak bardzo jak elementy gore – pokazane ze szczegółami wymyślne tortury, okrutne egzekucje oraz inne wytwory chorej wyobraźni. W ustawieniach można sobie odrażające ozdobniki wyłączyć lub uciec się do… zamykania oczu.

Phantasmagoria to gra, która okazała się swego czasu największym sukcesem kasowym Sierry. Przez ostatnie lata można ją było upolować wyłącznie na aukcjach. Od kilku dni wersję cyfrową mamy w zasięgu kliknięcia. No i chwała Gogu.

adrienne-as-tomb-rider

PS. Powyżej Adrienne jako tomb raider… lub wg najnowszej terminologii: bohaterka croftowska 😉

Podobne wpisy

  • Year Walk

    Jako horror Year Walk pozostaje bardzo subtelna, lecz sugestywna, skutecznie wywołując melancholię i budując narastający niepokój.

  • Przypadki Samarytanina

    The Samaritan Paradox posiada zarówno fabułę, jak i dobrze osadzone w niej zagadki. Co ważne, nie musi się ich wstydzić.

  • Drzewołażenie (2)

    Pierwsze wirtualne łażenie po drzewach odbyłam w Channelwood – jednej z magicznych krain Mysta. W tym surrealistycznym świecie drzewa wyrastają wprost z wody, połączone skomplikowanym systemem kładek, wiszących mostów i schodków….

  • The Westport Independent

    Nowa władza wzięła się za porządki w mediach. Zapragnęła im przywrócić niezależność i obiektywizm, dla dobra narodu oczywiście. W ramach „odpartyjnienia” nałożyła obowiązek przynależności do prorządowego stowarzyszenia dziennikarzy, zakazała krytyki partii i prezydenta.

  • Dlaczego Alan

    Alan Wake walczy z GRUE. Pamiętamy przecież: It is pitch dark. You are likely to be eaten by a grue…  Latarka (później szperacz, a nawet potężne reflektory) w ręku bohatera to odwołanie do polecenia get torch lub get lamp.

  • Dama z nietoperzem

    Mona de Lafitte jest wschodzącą gwiazdą opery paryskiej. Obiektywnie rzecz biorąc, jest też wampirzycą, choć pewnie temu zaprzeczy. Nie przyznaje się do spania w trumnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *