
Powstaje ulepszona wersja The Pandora Directive. Na zdjęciu Chris Jones. Czy te oczy mogą kłamać?

Powstaje ulepszona wersja The Pandora Directive. Na zdjęciu Chris Jones. Czy te oczy mogą kłamać?
Być może w roku 2048 ludzie obudzą się w jednym z dwóch światów, między którymi przemieszczamy się w grze. Jeden – ciemny i deszczowy, ze sfrustrowanym Richardem Nolanem, drugi – pełen sztucznego światła, z Adamem Newmanem…
Yoomurjak’s Ring to jedna z moich ulubionych gier turystycznych, oferujących wycieczki do autentycznych miejsc z bogatą historią. Celem tej wycieczki jest Eger na Węgrzech.
W wodzie pojawiły się śnięte ryby. Po hiszpańsku ryba to el pez, ale tylko dopóki pływa żywa w wodzie. Ryba złowiona, panierowana czy pieczona to pescado. Martina zastanawia się, do której kategorii należy pływająca w rzece ryba martwa.
Bohaterki gier komputerowych mają być silne i charakterne, a blondynka ma być albo słaba i mdła, albo cycata. …
Kto jeszcze nie poznał Little Inferno, powinien czym prędzej nadrobić zaległości, najlepiej bez słuchania cudzych opinii. Lekturę tego artykułu też odradzam, choć mam nadzieję, że nikt nie posłucha.
W Lost Secret of the Rainforest olbrzymie drzewo jest siedzibą, a zarazem personifikacją dobrego ducha deszczowego lasu o imieniu Forest Heart.
Chyba nie zaglądałem ostatnio na oficjalne strony/profile/konta związane z Texem. Dobrze, że niestrudzenie remasterują/remakują, wszystko wygląda bardzo ładnie. Choć nieco przeraża mnie podbijanie rozdzielczości starych filmów aż do 4K, wyczarowywanie zmarszczek przy pomocy AI. Mam wrażenie, że to takie trochę popadanie ze skrajności w skrajność.
Skrajność albo ocalenie od zapomnienia. Nam 4K niepotrzebne, bo gramy w starocie na emulatorach albo historycznym sprzęcie, ale młodzi nawet nie wiedzą, co tracą. Szkoda Pandory, bo treściowo wcale się nie zestarzała. Zmarszczek nikt nie lubi, ale Chris Jones może sobie przypomnieć, jak był kiedyś śliczny.
Szkoda, że w polszczyźnie brak zamienników dla remake, remaster, reboot itp.
Mimo wszystko przesadzają, 4K nie jest (jeszcze) standardem ani w nowych grach FMV ani nawet na Netfliksie. W przypadku Pandory 4K to już nie jest digitalizacja i ocalanie od zapomnienia, tylko wyczarowywanie detali, których w oryginale nigdy nie było.
Remake, reboot, sequel itd. prędzej czy później pojaw(ja)ją się w słownikach. Też mi zgrzytają, ale z computerem czy disc’iem sobie poradziliśmy, to z nimi też sobie poradzimy.
Remaster jest już de facto polskim słowem (a propos, „de facto” czy „a propos” też przecież nie mają polskich zamienników ;)), trzeba by tylko dopisać nowe znaczenie.
Nie było ich czy nie były widoczne? Chodzi zapewne o zmarszczki śp. Kevina McCarthy’ego, który wówczas miał ponad 80 lat, więc to jego twarz najbardziej ucierpi od skalowania.
Nieważne, czy 4K już jest standardem, czy dopiero będzie. Skoro da się, to trzeba spróbować – doskonale rozumiem takie podejście. I kibicuję, oczywiście o ile tym sposobem nie fałszujemy obrazu, tylko odsłaniamy prawdę.
Dla mnie przesadą, i to upiorną, jest cyfrowy James Dean we współczesnym filmie.
Cyfrowe odtwarzanie nieżyjących aktorów powinno być z automatu zabronione, traktowane jak fałszerstwo. Legalne jedynie w przypadku, gdyby aktor za życia zgodził się na taki konkretnie sposób wykorzystania swojego wizerunku. W czasach Jamesa Deana takie rzeczy były kompletnym science-fiction, więc nie dano mu nawet szansy się temu sprzeciwić.