Strona główna » Zróbmy sobie nie-gry

Zróbmy sobie nie-gry

Człowiek gra, pisze o grach, a sam siebie nazywa antygraczem. Zachwyca się tytułem, o którym mówi „gra-nie-gra”. Ulubione gry prawdziwych graczy budzą w nim wstyd, smutek, niesmak. Męczy się i miota. Aż któregoś dnia doznaje objawienia: a może jednak… nie-gry?

zróbmy-sobie-nie-gry

W Święto Epifanii Michael Samyn napisał:

Poddaję się. Straciłem nadzieję, że gry kiedykolwiek staną się istotnym medium kulturalnym.
Gracze, producenci, publicyści są tacy z siebie zadowoleni. Kimże jestem, by psuć im zabawę? Jeśli im dobrze w infantylnym getcie poza obrębem kultury, to niech tam siedzą. Ja wychodzę.
Gry to zabawa. Niech więc się bawią. A my zrobimy coś innego, skoro chcemy być poważni. Zajmiemy się interaktywną rozrywką, ale to nie będą gry. Przyjmijmy na razie, że będą to: niegry [notgames].

Cały tekst to świetny komentarz do pewnej debaty oraz mojego w niej udziału.

Podobne wpisy

  • Kanapowiec pecetowiec

    Podobno pececiarze nazywają grających na konsolach „kanapowcami”, bo tak sobie siedzą obrzydliwie rozparci przed telewizorem albo grają półleżąc wygodnie na kanapie, niczym za przeproszeniem fani M jak miłość….

  • Ładny mi koneser

    Jak się nie ma, co się lubi, czyli gry w oryginalnej wersji językowej, to trzeba się cieszyć polskim tłumaczeniem. Poniżej przytaczam zabawne wpadki pseudotłumaczy

  • Chleba i gier

    Ta powszechna potrzeba zbrodni, dzikości, przyglądania się cierpieniu jest mocno deprymująca – mówi Stanisław Lem.

  • Ojcowie, matki, dzieci

    Chrisowi Donlanowi udało się namówić ojca na wyprawę w przeszłość i zaprosić do wspólnej sesji w L.A. Noire. Trudno powiedzieć, dla którego z nich to doświadczenie  okazało się to bardziej odkrywcze i wzbogacające.

  • Tytus, Paul, Wei-Dong i inni

    Ostatnio spędziłam trochę czasu w towarzystwie graczy oraz ludzi związanych z branżą gier. Pozwolę sobie niektórych tutaj przedstawić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *