Strona główna » Zróbmy sobie nie-gry

Zróbmy sobie nie-gry

Człowiek gra, pisze o grach, a sam siebie nazywa antygraczem. Zachwyca się tytułem, o którym mówi „gra-nie-gra”. Ulubione gry prawdziwych graczy budzą w nim wstyd, smutek, niesmak. Męczy się i miota. Aż któregoś dnia doznaje objawienia: a może jednak… nie-gry?

zróbmy-sobie-nie-gry

W Święto Epifanii Michael Samyn napisał:

Poddaję się. Straciłem nadzieję, że gry kiedykolwiek staną się istotnym medium kulturalnym.
Gracze, producenci, publicyści są tacy z siebie zadowoleni. Kimże jestem, by psuć im zabawę? Jeśli im dobrze w infantylnym getcie poza obrębem kultury, to niech tam siedzą. Ja wychodzę.
Gry to zabawa. Niech więc się bawią. A my zrobimy coś innego, skoro chcemy być poważni. Zajmiemy się interaktywną rozrywką, ale to nie będą gry. Przyjmijmy na razie, że będą to: niegry [notgames].

Cały tekst to świetny komentarz do pewnej debaty oraz mojego w niej udziału.

Podobne wpisy

  • Film na Dzień Kobiet

    Prowadzę dom, gotuję, zajmuję się dziećmi, jestem twoją sekretarką i kochanką, potrafię się porozumieć w trzystu językach. Nie wymagam ładowania ani karmienia. (wideo)

  • Atrakcyjność Niemca

    W dużym stopniu nazwiska bohaterów zależą od wybranej konwencji. Za tytułem Ankh nie mogą się kryć przygody jakiegoś, za przeproszeniem, Horsta Schnittke.

  • Czym się martwić

    Zapytano 155 myślicieli i naukowców o to, czym powinniśmy się niepokoić. Ciekawe, czy wśród niepokojących zjawisk znajdą się gry wideo odbierane jako zagrożenie. A jeśli tak, to dlaczego i w jakim kontekście.

  • Miłe złego początki

    Pierwszy komputer osobisty (czyli tylko mój, kupiony za własne pieniądze) nabyłam z dwóch powodów. Przede wszystkim dużo wówczas pisałam, więc skusiło mnie urządzenie wydajniejsze ponoć od elektronicznej maszyny do pisania. …

  • I ty zostaniesz każualem

    Przyjęło się, że prawdziwy gracz to hardcorowiec. Tymczasem grać po parę godzin dziennie mogą tylko (choć nie powinny) dzieciaki lub studenci.

  • Jedna książka, dwie gry

    Gdyby Nicholas Carr poczekał na premierę The Talos Principle, znalazłby idealny przykład aplikacji stymulującej ludzki umysł. Każda sesja gry działa jak łagodny masaż dla mózgu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *