Strona główna » Blog męskozwierzęcy

Blog męskozwierzęcy

blogu-czy-bloga

Nasz drogi Blox wziął się za poprawność językową i ogłosił Dzień Blogu (czy Bloga?). Jak to czytam, to najpierw myślę: komu ten dzień? aha, blogu. Celownik jeszcze by mi tu pasował, ale dopełniacz – w życiu! I wcale mi nie pomaga zaliczony uniwersytecki kurs fleksji oraz świadomość, że blog należy do kategorii rzeczowników męskich nieżywotnych. Teoretycznie rzeczywiście powinien się odmieniać jak katalog, dialog, grog lub smog, czyli
– w dopełniaczu: dzień (czego?) blogu
– w bierniku: prowadzę (co?) blog.

Teoretycznie, bo w praktyce słowo to funkcjonuje w polszczyźnie od kilku lat. Jak dotąd, zwykle odmieniane było (błędnie) jak rzeczowniki rodzaju męskożywotnego (męskozwierzęcego). Wyrazy takie w dopełniaczu i bierniku przyjmują końcówkę -a (np. dzień ekologa, prowadzę buldoga).

Co do biernika jestem skłonna się poprawić. Od jutra zacznę wreszcie prowadzić blog, choć do tej pory wydawało mi się, że „prowadzę bloga”. Gorzej z dopełniaczem. Jeśli już bym miała coś obchodzić, to jednak raczej dzień bloga, tak jak to robił Blox rok temu, a nawet jeszcze przed miesiącem. Autorytety poprawnościowe również dopuszczają tę formę, przynajmniej w potocznej polszczyźnie.

Dzień Blogu czy Bloga

Całym sercem popieram troskę o czystość języka, ale obawiam się, że w tym wypadku może być na nią za późno. Rzeczywiście powinno być: „Dzień Blogu”, podobnie jak „odbiór esemesu” czy „treść e-mailu”, tylko czy ktoś tak mówi? Jak sugeruje M. Bańko, prawdopodobnie odmieniamy wyraz blog tak, jak bardziej już zadomowione słowa z tego samego kręgu znaczeniowego. Następuje tu tak zwane wyrównanie analogiczne.

Skoro próżno nawoływać do zgodnej z paradygmatem odmiany esemesa (esemasu!) i e-maila (emailu!), to czy dla blogu jest jeszcze nadzieja? Spróbuję się podporządkować normom poprawnościowym, ale ciekawa jestem, co zdecyduje zwyczaj językowy, czyli uzus. Na razie blogerzy wybrali rozwiązanie iście salomonowe. Mając do wyboru popularną (m.in. dzięki Bloxowi) błędną formę Dzień Bloga i obco brzmiącą, choć poprawną Dzień Blogu, w większości zatytułowali swoje notki po prostu… Blog Day.

Podobne wpisy

  • Komu dzwoni dzwonek

    Doesn’t that ring the bell?
    A tłumacz na to: Czyż nie dzwoni dzwonek?

  • Przetrwają gracze?

    Apokalipsa to nie jest przyjemna perspektywa. Nikt nie chciałby doczekać zagłady ludzkości i wszelkich form organicznego życia. Niewielką pociechę stanowiłaby możliwość ocalenia przynajmniej części ludzkiej świadomości dzięki zeskanowaniu jej przez oprogramowanie neurologiczne.

  • O gównowaceniu słów kilka

    Jesienią wyraziłam tu swoją frustrację po rozmowie ze sztuczną inteligencją, którą przyłapałam na kłamstwie i krętactwie. Kiedy zimą znowu ją zagadnęłam, rozmowa przebiegła zupełnie inaczej.

  • Gram w zombies

    Niektórzy wiedzą o tym gatunku tyle tylko, że umarł i powtarzają to jak mantrę od dobrych paru (nastu?) lat. Wystarczająco długo, by się przyzwyczaić….

  • Tytus, Paul, Wei-Dong i inni

    Ostatnio spędziłam trochę czasu w towarzystwie graczy oraz ludzi związanych z branżą gier. Pozwolę sobie niektórych tutaj przedstawić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *